Pisalam do Was tego posta ze 3 razy. Nie chcialo mi opublikowac bo nie bylo zasiegu a nie bylo zasiegu bo bylam w centrum najpiekniejszego miejaca na ziemi czyli na rafie :-) :-) :-) zaczne od tego ze wykupilismy wycieczke na 3 dni I 3 noce na lodce o dzwiecznej nazwie Anakonda III (podobno dwie poprzednie sa juz na dnie ;-) ) mialo byc "sail,snorkle,dive" okazalo sie ze z sail udalo nam sie tylko dwa razy rozwinac zagle I to tylko max dwa z trzech I przy wlaczonych silnikach qiec chyba za duzy sail to nie byl ;-) Jesli chodzi o snorkle to bylo calkiem sporo bo za kazdym razem gdy zatrzymywalismy sie mozna bylo wyjsc do wody I popatrzec na rybki I korale . Wiec bylo calkiem sporo atrakcji. Jezeli chodzi o Dive, to bylo motherfucker zajebiscie :-) Niestety nie udalo sie zrobic kursu nurkowania bo "bardzo bardzo" uprzejma Pani w biurze u ktorej kupowalismy wycieczke nie powiedziala mi ze kurs zaczyna sie dwa dni przed wyplynieciem na ocean. Dzwoni do mnie gosc I mowi ze potrzebuje badan lekarakich I ze dzis(czwartek) zaczal sie juz kurs I ze nie ogarniemy a cala srode przelezalam nad laguna wygrzewajac sie na sloneczku wiec mialam dosc sporo czasu zeby to ogarnac. Poszlam do biura po zwrot kasy I pytam sie Pani (innej ale tak samo"milej") czy moge w takim razie zrobic introduction, czyli nurek bez licencji na koniec, Pani na to ze alez tak oczywiscie I nie potrzebujesz lekarza wiec luzik. Idziesz plyniesz wskakujesz do wody I nurek :-) No to znowu laguna, slonce, woda bo wyplywamy o 19.00 Zapakowalismy sie na ludeczke piekny 11 ft. Dwa maszty I ogolnie fajny czysty, zaloga spoko. Przedstawienie zalogi I ogolne dyspozycje kajutowe I przede wszystkim gadka ze mamy 4 zbiorniki slodkiej wody wiec kazdy jak jeden brudas dostajemy 1 minutowy prysznic dziennie(jak sie okazalo nastepnego dnia wieczorem 3 zbiornikow juz nie bylo, wiec wiara w ludzi I ich rozsadek pozostala mocno u mnie nadszarpnieta) Potem rozdali formy do pidpisu I niespodzianka!! Na introduction tez byly badania lekarskie!! I co? KICHA!!!!! Poplakalam sie ( wizja nurka poszla na dno) no to zaczelam dyskuje(mocno energiczna!) Z bogu ducha winna instruktorka nurkowania, ze nie kompetentni sa I ze jestem wqurw..... Bo z Polski przylecialam I w ciula mnie zrobili, zreszta nie bede Wam wszystkiego opisywac bo I tak juz esej z tego jest ;-) Koniec koncow zadzwonila do szefa I dostalysmy zielone swiatlo :-) Sobota rano cuma do witheheaven beach ( maja tam krecic kolejnych Piratow z Karaibow, albo juz krecili, nie doalyszalam) sliczne miejsce. Wskoczylismy w pianki, maski I pierwsze oddechy pod woda byly za mna :-) Dziwna sprawa z tym regulatorem,ale to kwestia przyzwyczajenia. Potem zmiana "portu" a raczej bojki ;-) I przygotowanie do pierwszego prawdziwego nurka.
Ciag dalszy nastapi.... :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz