Na to czekalam caly lot. Nareszcie w "domku" ;-)
Po drodze nie zabraklo stresu, ale dzielnie dalam rade.
Dzieki przemilej pani przy odprawie :-) Okazalo sie, ze w Barcelonie odprawilam sie na caly lot, to znaczy walizka poszla prosto do Sydney.
W Singapurze fajeczka w bardzo przyjemniej strefie palacza, w otoczeniu kaktusikow I osobliwym mikroklimacie, no I oczywiscie tak jak Warszawa deszczem mnie zegnala( Wroc zreszta tez) to I Singapur I Sydney deszczem przywitalo ;-)
Nie dociera do mnie, ze juz Tu jestem..... Ale jestem !!!!!!
Buziaki
