Kochani.....
Już prawie gotowa do wylotu jestem :-) moja walizka niestety nie :-( jednak w Australii więcej nabyłam niż zgubiłam ;-) mam jeszcze troszkę czasu żeby z nia powalczyć i może jednak uda się ja odchudzić do tych 23kg .... Jak nie to będzie klops.... Dzisiaj pozegnalna laksa z kaczka u szwagra w pracy, zaraz po dziecko na tance, jutro jeszcze tylko fryzjer żeby ladnie wygladac w samolocie ;-) i to będzie chyba koniec mojej przygody z Australia, przynajmniej na jakiś czas..... Smutno wyjezdzac, ale za to milo wracac. Jedna noga chce już do domku, druga z checia by jeszcze została na jakiś czas.... ale zobaczymy nie ma co się lamac, przecież to "tylko" drugi koniec swiata ;-)
Buziaczki i do usłyszenia już z Londynu :-*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz